sobota, 28 lutego 2015

Rozdział 7

Następnego dnia był poranek, przez okno prześwitywało słońce zapowiadała się piękna i upalna pogoda.
Marina spała otulona w ramionach Wojtka.
Natomiast on obudził się trochę wcześniej, leżał koło niej wpatrując się w okno i rozmyślając. Przez jego głowę plątało się tysiące myśli

- cholera! Jeszcze nigdy nie czułem tak silnej więzi z człowiekiem, dlaczego to musi być ona? Przecież to przypadkowa laska która jest dla mnie nic nie warta. Nie, nie mam pojęcia ale jest mi z nią tak dobrze... jeszcze ta wczorajsza noc. Nie mogę o tym zapomnieć, nie wiem co to za cholerne uczucie które rozpierdala mnie od środka i dlaczego czuje się tak cholernie dobrze ale muszę z tym skończyć.
To nie jestem ja ! Tak, dzisiaj muszę spotkać się z Rickiem i muszę mu opowiedzieć o przebiegu całej sytuacji z Marą. - Pomyślał

Wojtek totalnie plątał się w tym co mówi z jednej strony jego wnętrze chciało uczucia ale gdy tylko zaczął myśleć przypominało mu się jakim jest człowiekiem i co go nauczyło być takim.
Rodzina była dla niego najważniejsza a jego priorytetem w życiu był ojciec.
Ojciec który nauczył go życia które rujnuje każdego człowieka, to nienawiść.Dlatego zawsze starał się nie zważać na uczucia, na miłość,na cokolwiek.
Marina powoli zaczęła się budzić. Obróciła głowę w stronę Wojtka,
on nie zważając na to dalej patrzył w okno.
- Cześć. O czym tak myślisz ? - Zapytała lekko zaspanym głosem
-o obudziłaś się już? o niczym ciekawym... - po chwili pocałował ją
- dziękuje za wczorajszą noc było cudownie - wyszeptała
Wojtek nie wiedział co odpowiedzieć, znowu zaczął czuć dziwne uczucie w sobie ale mimo to nadal starał się trzymać kontrole.
- Po raz pierwszy było mi tak z tobą dobrze, nie wiedziałem że jesteś tak dobra w łóżku.
- a co myślałeś że mając tyle lat będe dalej cnotką? a może za taką mnie nie uważałeś?
- nie po prostu, nie wyglądasz na taką która...
- która nie jest łatwa? no dobrze myślisz bo taka jestem - przerwała mu
- i taka mi sie spodobałaś od początku... wyszczekana, piękna i w końcu porządna
- teraz sie nie podlizuj
Marina tylko się uśmiechnęła a on to odwzajemnił.
Popatrzył się na nią takim błagalnym wzorkiem po czym ją pocałował
- ej, ej , ej ! Przepraszam cie co ty robisz?
- no nie mów że nie chcesz, mała powtórka z wczoraj nie zaszkodzi
Wozz zaczął całować Marine po szyi
- Wozz weź już przestań no.- nie mogła przestać się śmiać
- no ale dlaczego no. No nie daj się prosić
Marina odciągnęła twarz Wojtka z jej szyi po czym wstała
- też bym chciała to powtórzyć ale śpieszę sie na uczelnie a po drodze miałam jeszcze wpaść do taty
Wojtek od razu przypomniał sobie o całej sytuacji z jej ojcem
- no okey - wyszeptał Wozz
- ej nie smuć się, powtórzymy to nie jeden raz
- no ja mam nadzieje - Odpowiedział
Marina zaczęła się ubierać gdy po chwili usłyszała za sobą śmiech Wojtka
- z czego się śmiejesz?
- sorry ale nie mogę się napatrzeć na twój tyłek, nie wiem dlaczego ale on mnie najbardziej kusi i tak o, po prostu sam z siebie nie mogę
- nie no przyjdzie do tego, że będę bała się nawet przy tobie ubrać
- O to nie musisz się martwić, na to nie pozwolę
Po chwili oboje wybuchli śmiechem
- zjedziesz na dół zaraz? Zrobię śniadanie - Zapytała Marina
- tak zaraz zejdę, tylko się ubiorę
Wozz wykorzystał chwile kiedy mógł zostać sam i zadzwonił do znajomego strażnika więziennego który ma przekazać Rickiemu który siedzi w areszcie do sprawy sądowej o zabójstwo, że  wszystko z Mariną idzie zgodnie z planem i że nie długo go odwiedzi.
Po zakończonej rozmowie Wojtek ubrał się i zszedł na dół do kuchni gdzie Marina szykowała śniadanie.
Podszedł ją od tyłu, i lekko objął ją w tali
- o jesteś już
- tak sorry że tak długo ale musiałem wykonać telefon do mojego kolegi z prośbą żeby zajął sie moim mieszkaniem na wieczór
- na wieczór? A co to masz jakieś plany? - zapytała z lekkim zdziwieniem i obróciła się w jego strone
- no właśnie, co ty na to żebyśmy poszli dzisiaj do Empire State Building Observation a potem mały nocny spacerek po Central Parku ?
- wow nie za dużo atrakcji jak na jeden dzień ?
- muszę sie tobą nacieszyć, bo jutro cały dzień nie będzie mnie w Nowym Jorku bo lece do Kalifornii w sprawach biznesowych
- Chodź do stołu
Marina wzięła jajecznice którą zrobiła i położyła ją na stole
- a no właśnie, bo niby jesteśmy razem a ja nie za wiele o tobie wiem
Łozo przez chwile obrócił wzrok w inną stronę po czym siadł
- a co byś chciała wiedzieć?
- nie wiem, mówisz że jedziesz do Kalifornii w sprawach biznesowych, w takim razie czym sie zajmujesz?
- jestem transporterem w firmie mojego wujka, przewożę ładunki niebezpieczne
- a rozumiem, to dlatego jeździsz po Stanach
- no właśnie to co zgadzasz się na dzisiejszy wypad?
- nie no jasne - Odpowiedziała uśmiechnięta Marina
Nastąpiła chwila ciszy po czym Marina kolejny raz przejęła głos
- jesteś z Polski?
- Skąd wiesz? - zapytał dość przerażonym głosem
- wiem, to nazwisko pochodzi z Polski bo sama jestem polką
- serio? nie wierze ci
- no serio. Przeprowadziłam sie tutaj dość nie dawno, mój ojciec założył tu własny interes po tym gdy moja mama zmarła
- to twoja mama nie żyje? - zapytał
- niestety nie, zmarła tuż przy moim porodzie. Ojciec nie mógł tego znieść więc wyprowadził się tutaj do Nowego Jorku, miał wizę ponieważ kiedyś tutaj służył w wojsku. Tutaj założył swoją własną firmę która ma na prawde spore dochody.
- widać dużo przeszliście
- nie było łatwo, mój ojciec bardzo tęsknił za moją matką odkąd odeszła, nie mógł sobie poradzić z jej utratą tym bardziej że bardzo mu ją przypominałam ale mimo to nie poddał sie i wychował mnie. Jestem bardzo dumna z niego że przeszedł przez to wszystko mimo że w Polsce panowała bieda i nie dał rady wychować by mnie w dobrych warunkach, dużo sie namęczył żeby tutaj przylecieć
- nie dziwie się...
moją historie już znasz, nie chce o niej mówić więc pozwolisz...
- jasne - przerwała mu
Wojtek po zjedzeniu śniadania popatrzył na swój telefon
-będe musiał iść, muszę jeszcze spakować swoje rzeczy przed wylotem
- nie no jasne leć
Wozz wstał z siedzenia podszedł do Mariny po czym pocałował ją w czoło
- odezwę się - oznajmił po czym wyszedł
Marina jeszcze chwile posiedziała przy stole po czym wstała i poszła się umyć.


W końcu wstawiamy 7 rozdział mamy nadzieje że się wam podoba. Kolejny już niebawem a może nawet i jutro uda wstawić się nam kolejny. 
To zależy od was... komentujcie, polecajcie bloga znajomym i piszcie jak wam się podoba. 

A co w następnym rozdziale ? Na pewno romantyczne chwile Wojtka i Mariny które no musimy zdradzić nie potrwają dość długo... już niebawem chwila grozy i zwątpienie w miłość zakochanych. Zapraszamy :)



sobota, 14 lutego 2015

Rozdział 6

Był późny wieczór Marina wróciła do domu po czym szybko się przebrała i poszła się umyć. Po 30 minutach wyszła z łazienki i skierowała się w stronę salonu, włączyła telewizor w którym właśnie leciały wiadomości  w tym czasie postanowiła iść do kuchni po szklankę soku  po czym wróciła.
W wiadomościach przykuła jej uwagę pewna informacja z miejsca w którym była kilka godzin temu. 
Mężczyzna który został złapany przez policję przypominał jej tego na którego dziś wpadła, niespodziewanie nie opodal zobaczyła znajomy samochód, usiadła i wsłuchiwała się w informacje odnośnie tego wydarzenia:

- Dziś około 19:30 doszło do zabójstwa 18-letniej dziewczyny która była pod wpływem alkoholu. Została ona zgwałcona przez sprawce, a następnie zabita. Sprawców było dwóch, jeden z nich okazał sie gwałcicielem i zabójcą młodej dziewczyny, drugi znowu pomagał mu w zakopaniu ciała nad brzegiem jeziora. Jeden z nich to 29-letni mężczyzna o imieniu Rick, niestety policji tylko jego udało się złapać, drugi z nich wciąż jest poszukiwany, na razie bezskutecznie. Policji udało jedynie się znaleźć samochód który leżał nie opodal jeziora. Znajdowały sie w nim zakrwawiona łopata oraz pistolet.
Jak wspomina główny komendant Policji w stanie Nowy York dzisiaj zbadają sprawę tajemniczego samochodu i kto należy do jego właściciela.
Marina szybkim ruchem wyłączyła telewizor, wciąż nie mogła uwierzyć czy sprawcą tego wszystkiego okazał sie mężczyzna na którego dziś wpadła i kto mógł być tym drugim ? 
Jej myśli nie mogły dojść do ładu... w jej głowie pokazywały się dwie rzeczy, czy mężczyzna z którym dziś wymieniła kilka zdań jest zabójcą? Czy samochód który widziała nie opodal wypadku to samochód Wozza?
Wstała z kanapy i ruszyła w stronę sypialni, położyła sie na łóżku i rozmyślała o dzisiejszym dniu. To zabójstwo wciąć chodziło jej po głowie.
- Z jednej strony to nie musi być samochód Wojtka ponieważ w NYC takich samochodów jest mnóstwo - pomyślała
W końcu Marina usnęła. 
Nie długo potem przyśniło się jej że została porwana, jechała w czarnym bmw. 
Prowadzący samochodem był mężczyzna na którego wpadła poprzedniego dnia w parku, pogoda była piękna, świeciło słońce było popołudnie a ona była przybita do siedzenia z przyklejoną do jej ust taśmą, po buzi spływały jej łzy, w pewnym momencie samochód sie zatrzymał, zaraz koło niego podjechało czerwone camaro, obróciła głowę w stronę szyby. Jej oczom ujrzał się ten widok:












Gdy zobaczyła Wozza zaczęła krzyczeć z całych sił by jej pomógł.
Ten zaczął się śmiać, popatrzył na Ricka i puścił mu oczko po czym ruszył samochodem przed siebie, zatrzymując się nie daleko auta w którym siedziała porwana Marina. Przerażona i zaskoczona tym co się stało nie wiedziała co robić.
Rick wysiadł z auta i zaczął kierować się w stronę dziewczyny,otworzył jej drzwi i mocno pociągnął za jej ramie, ona
próbując z całych sił się wydostać tym większy sprawiała sobie ból.Rick trzymał ją bardzo mocno... nie mając już sił odwróciła wzrok w przeciwną stronę... zobaczyła Wozza który szedł w ich stronę z pistoletem w ręku.
 Po chwili sen sie skończył, obudziła się z krzykiem cała spocona.
Porozglądała sie w około.
Było ciemno i cicho, położyła sie z powrotem do łóżka i zasnęła.

Mieszkanie Wojtka:
Godzina 2.30
Wozz wrócił do swojego mieszkania był rozwścieczony, cały czas krążył po pokoju próbując złożyć myśli w końcu postanowił zadzwonić do swojego asystenta
- Słuchaj stary, auto które od ciebie pożyczyłem właśnie zostanie namierzane przez psy
- Jak to?
- Pomagałem Rickiemu zakopać tą laskę o której aż huczy w tych pierdolonych mediach i uciekając przed glinami zostawiłem samochód w tym lesie nie opodal zabójstwa, namierzą samochód a to ty jesteś jego właścicielem, radze ci żebyś jak najszybciej zwiał z Nowego Jorku
- no dobra, dzięki za info. A ty kogo wynajmiesz na moje miejsce?
- ktoś się znajdzie, uciekaj !
- nara stary, do zobaczenia - Pożegnał się asystent Wojtka
- nara, powodzenia
Wozz rozłączył się. Dzięki temu trochę się uspokoił
- na szczęście nie było nikogo kto by mnie widział - Pomyślał
Wziął szybką kąpiel i poszedł spać

Poranek
godzina 9.30, mieszkanie Mariny

Za oknami prześwitywało słońce, Marina przetarła oczy po czym wstała z łóżka kierując się w stronę kuchni.
zrobiła szybkie śniadanie następnie poszła się ubrać, zrobiła lekki makijaż i wyszła z domu do swojej przyjaciółki, po drodze zadzwoniła do niej
- Agniecha będę u ciebie za pół godziny
- okey kotek, czekam na ciebie
Pół godziny później Marina była już na miejscu
- cześć kochana - Otwarła jej drzwi Agnes
- no hej
dziewczyny przytuliły się po czym Marina weszła do salonu, usiadła na kanapie po chwili przysiadła sie do niej Aga.
- Miałam dzisiaj okropny sen, śniło mi się że mnie porwano i to kto!
gościu na którego wpadłam wczoraj w parku.
Aga patrzyła na Mare z zaskoczeniem
- jasne? i co?
- najgorsze jest w tym wszystkim to że w tym śnie pojawił się Wojtek który podjechał koło samochodu w którym się znajdowałam i popatrzył się na mnie, myślałam że chce mi pomóc! Zaczęłam krzyczeć,wołać go, a ten zaczął sie śmiać i co najgorsze ten typ i on chcieli mnie porwać bądź zabić. Obudziłam eis na tym jak Wojtek szedł w moją stronę z pistoletem. Totalna masakra obudziłam sie cała spocona
- nie dziwie się, biedaku! ale z jakiej racji to był Wojtek? - Zapytała Agnes
- nie mam pojęcia, po prosu za dużo wczoraj o nim myślałam i przede wszystkim wydawało mi się że to jego auto to czerwone camaro, widzę w telewizji może dlatego też taki sen.
- faktycznie może przez to miałaś taki sen
- pewnie tak
- kawy, herbaty ? - Zapytała Aga
- kawę możesz m zrobić, z tego wszystkiego nawet nie piłam
Agnes poszła zaparzyć kawę po czym wróciła. Puściła telewizor w którym właśnie zaczynały sie poranne wiadomości
- Ej! Zostaw tu, pacz mówią o tym
- czekaj dam głośniej - Powiedziała Aga

- Jak donosi nowojorska komenda policji dziś został znaleziony sprawca. Sam  podłożył się w ręce policjantów gdy z samego rana idąc do lasu w którym brutalnie zgwałcono i zabito 19-letnią dziewczynę, kierował sie w strone samochodu po czym do niego wsiadł, policja nie miała wątpliwości że to jego właściciel. Policja szybko zainterweniowała i złapała sprawcę. Udało nam się ustalić że pomocnik w zabójstwie i właściciel samochodu nazywa się Christian G.

Marina i Agnieszka odetchnęły z ulgą że sprawcą nie okazał sie Wojtek.
Aga widząc reakcje Mary zaczęła się śmiać
- z czego se tak śmiejesz ?! - Zapytała
- bo widzę jak ta informacja cie ucieszyła, co podoba ci się ten Wozz?
- przestań! Jest tylko moim kumplem nikim więcej
- tak jasne, nie przyjechałabyś do mnie tak wcześnie i nie przejmowała sie tą tak sytuacją tym bardziej że sama wspomniałaś że o nim "myślisz"
- ale nie w tym sensie! - Wykrzyknęła Marina
- ja wiem swoje, ej jestem twoją przyjaciółką mamy mówić sobie o wszystkim!
Agnieszka spojrzała tylko na Marine błagalnym wzrokiem
- no dobra, powiem ci
- słucham - Odpowiedziała
- wczoraj między nami do czegoś doszło... zaczęliśmy się całować
- jej no to chyba dobrze
- właśnie nie! Wiem że coś czuje do Wojtka ale jeszcze nie mogę pogodzić sie z utratą Mateusza, nie chodzi o to że jeszcze coś do niego czuje, jeśli już coś to nienawiść. Po prostu boje się że Wozz mnie zostawi albo zdradzi. Boje się mu zaufać, boje się tego rozumiesz?! Tym bardziej że on swoją posturą przypomina mi trochę kryminalistę i już po pysku widać ze to pies na baby
- Wiesz że nie można oceniać po wyglądzie? - Uśmiechnęła się Agnes
- wiem, ale sorry no jestem już w tym temacie doświadczona i wiem jak jest
- a do tej pory udało ci się go chyba jakoś poznać. Co o nim dokładnie wiesz ? - Zapytała Agnes
- wiem że miał trudne dzieciństwo, jego rodzicie stoczyli sie na dno, ojciec alkoholik i gangster, matka ćpunka i widać że jest wrażliwy
- widzisz!
- Ale co? Marina nie wiedziała o co chodzi Agnes
- powiedział ci o tym, a o takich rzeczach łatwo się nie mówi! Widać że zależy mu na tobie. Nie ma gadania dziewczyno, dzwoń do niego spotkajcie się widać że zależy wam na sobie
- Myślisz? - Zapytała Marina
- ja nie myślę, ja to wiem
- no dobra, tak zrobię
Marina wybrała numer do Wozza i wysłała mu wiadomość sms

W tym samym czasie, mieszkanie Wojtka.

Wozz gdy dowiedział sie o całej sytuacji, nie wiedział co ze sobą zrobić z jednej strony żal mu było swojego asystenta a z drugiej wciąż nie mógł przestać myśleć o Marinie. Nagle w jego kieszeni poczuł wibracje. Spojrzał na telefon a w nim sms'a od Mariny. Sms był o następującej treści:

"Wpadnij dzisiaj do mnie, nie wybieram się na imprezę... a fajnie by było gdybyś mi potowarzyszył :) "
w sms'sie podała również adres w którym mieszka.
Wojtek w głębi duszy sie cieszył a z drugiej wiedział że gdy Rick wyjdzie z więzienia będzie musiał sie o tym dowiedzieć, jak idą postępy w akcji uwodzenia Mary.
Wziął kluczyki od swojego samochodu i ruszył do mieszkania Mariny. Gdy dojechał na wskazany adres wyszedł z samochodu i zadzwonił do drzwi.
- no hej- uśmiechnęła się Marina
- cześć piękna
Marina wpuściła Wojtka do domu.
- Chciałbym z tobą pogadać o wczorajszym dniu...
- ja też - przerwała mu Marina
- Chodzi o to że nie chce być twoim przyjacielem. Zobaczyłem w tobie przyjaciółkę ale po raz pierwszy poczułem że jesteś dla mnie osobą która jako jedyna morze mnie kochać. Chce być z tobą rozumiesz?
Wozz odchylił ręką kosmyk jej włosa z buzi, popaczył się jej prosto w oczy
- ja też coś do ciebie poczułam, i mam takie same odczucie spróbujemy być razem - po tych słowach Marina się uśmiechnęła a Wozz dotykając jej buzi lekko przysunął swoje usta do jej. Złączyli sie w namiętnym pocałunku
- To co może obejrzymy jakiś film? - Zapytała
- Dobry pomysł  - Odpowiedział
Przesiedzieli tak ze sobą cały wieczór... wygłupiali się, rozmawiali wszystko było w jak najlepszym porządku.
- to ja będe się już zbierał, jest dość późno... pewnie chcesz położyć się spać
- nie, nie chce ale jak musisz, czekaj odprowadzę cię
- dzięki - odpowiedział
Marina tylko stanęła w progu salonu, Wozz w tym czasie ubrał kurtkę i otworzył drzwi.
Gdy już miał wychodzić nagle stanął w koło drzwi, obrócił się jeszcze raz w strone Mariny i patrzył prosto w jej oczy. Ona powoli do niego podeszła gdy w końcu ich usta połączyły sie w pocałunku
- Pa - wyszeptał Wozz
Marina tylko kiwnęła głową.
Gdy miałam już zamykać drzwi, Wojtek zza ściany szybkim krokiem szedł w w moją stronę
po czym mocno chwycił moją twarz i
zaczął całować. Nasze pocałunki były tak silne że powoli zmierzaliśmy  ku salonu gdzie nagle
stałam pod ścianą, Wojtek podszedł do mnie ujął moją twarz w dłoń, delikatnie pocałował.
Przycisnął mnie lekko do ściany, poczułam że włożył swoją nogę między moimi. Broniłam się, był odważny i już tak się mnie nie  nie krępowuje, ale ja się obawiałam tego jak będzie się poruszał i czy  nadarzę z rytmem. W końcu dawno już tego nie robiłam.
Jednak on nadal całował mnię bardzo namiętnie, objął mnie a następnie jego usta całowały moją szyję, a ręce chwyciły za skrawek spódnicy. Rozdał ją na pół
-Co ty robisz-wyczerpałam
-Pragnę cię, pozwól proszę, obiecuje odkupię  ci nową i bluzkę - zaśmiał się po czym chwycił ją u dołu i urwał wszystkie guziki bluzki
-Ach tak?- zapytałam, i rozdarłam na pół jego koszulę, w tej chwili przygryzałam wargę.
Dalej topiliśmy się  w namiętnych pocałunkach. Zawiesiłam ręce na jego szyi, on jednak schodził coraz niżej z pocałunkami. Całował moje ramiona, zdjął prawe ramiączko stanika/ Nadal całował ramie, a jego ręka zjechała na udo, powoli  gładził mnie po brzuchu. Byłam  oszołomiona, przez znany dotyk i oddech Wojtka na moim ciele. Cudowne usta nadal całowały moją szyję, potem drugie ramię. Mój stanik upadł na podłogę. Wojtek delikatnie ścisnął moje piersi w obydwu dłoniach,  zaczął całować moje sutki bardzo delikatnie, potem zaczął lizać jedną z nich.
Przeciągną palcem po drugiej, dotykał je delikatnie dłońmi, co chwilę je całując. Podniósł moją lewą nogę i owiną dookoła swojego biodra , potem drugą. Wziął na ręce, zaniósł i położył na łóżko które było w pokoju. Przez chwilę mi się przyglądał, spojrzał prosto w oczy i  przygryzł wargę. Powrócił do całowana namiętnie całując w usta, przejechał dłońmi w dół po moim ciele, zadrżałam z powodu oczekiwania co będzie dalej się działo. Zdjął moją rozdartą spódnicę i delikatnie ściągnął resztę bielizny.
Zaczął gładzić palcami mnie tam na dole i nie przerywał pocałunków.  Oderwał swoje usta i całował w dół po szyi, mostku, brzuchu i pępku. Doszedł do tamtego miejsca, złapał za biodra i je gładził co chwilę delikatnie ściskał. Był cichy, w przeciwieństwie do mnie bo zaczęłam jęczeć, gdy tam między nogami mnie dotykał i całował. Był opanowany, ale gdy na chwilę  zabrał ręce i przestał tam całować, po to aby zdjąć spodnie, ja jeszcze przez chwilę jęczałam zobaczyłam zadowolenie na jego twarzy. Pochylił się i objął mnie, namiętnie całując delikatnie wszedł we mnie, powoli się poruszał. Szukał rytmu, ja zaczęłam delikatnie poruszać biodrami na boki, oboje stopniowo przyśpieszaliśmy jęcząc i wzdychać między przerywanymi pocałunkami. Nadal namiętnie całował, ale przerywał jedna ręka znalazła się na dole między moimi nogami. Poczułam, że tam mnie dotyka, a ja zaczęłam krzyczeć jemu do ucha, zamknął mi usta pocałunkiem. Poczułam skurcze, próbowałam poruszać biodrami jednak moje wnętrze tak mono zaczęło się zaciskać, że Wojtkowi było źle się poruszać, zabrał dłoń i mocno mnie objął i nadal całował w usta, a potem w szyję. Nadal razem poruszaliśmy się we wspólnym rytmie jak w tańcu. Jednak żadne z nas nie prowadziło bo nie chciało skrzywdzić swojego partnera. Moje wnętrze, zacisnęło się bardzo mocno i głośno krzyknęłam. Wozz zaczął jęczeć, poczułam coś ciepłego w środku. Wtedy wiedziałam, że było mu naprawdę dobrze, objął mnie mocno i nadal oboje tonęliśmy w dotyku drugiej połówki, jednak mocniej i intensywniej i ciągle krzyczeliśmy. Po chwili leżeliśmy na wielkim łóżku, zupełnie nadzy i rozkryci. Było nam nadal gorąco. Totalnie wyczerpani.
-Kocham cię-wyszeptałam ochrypniętym głosem, totalnie wyczerpana. Patrząc mu prosto w cudowne oczy.
-Ja ciebie też skarbie.-pocałował mnie w szyję jednak położył się na swoje miejsce.
-Ja też -uśmiechnęłam się.
Okrył nas kołdrą.Objął  mnie gdy było nam już chłodniej, szybko zasnęłam w przytulnych i bezpiecznych ramionach.





No prosze bardzo... przez tydzień udało napisać nam się tak długi rozdział! 
Aż w końcu ujrzał światło dzienne :) Zapowiada sie dużo czytania i zajmie sporo czasu ale mam cichą nadzieje że rozdział się wam podoba jest długi, a nawet za bardzo więc tym bardziej zapraszam do czytania naszych wypocin ;> 
Ps: co do wątku erotycznego poniosła nas wyobraźnia po obejrzeniu wczorajszego filmu który miał premiere w kinach a mianowicie filmu "50 twarzy Greya" i troszę zainspirowaliśmy się książką. Wątek ten został napisany razem z moją dobrą kumpelą Moniką <3 Komentujcie...niebawem kolejny rozdział. :)









piątek, 13 lutego 2015

Rozdział 5

Godzina 16:30
W czasie oglądania telewizji Marina usnęła obudził ja dzwonek do drzwi.
Ocierając oczy ruszyła w ich stronę, była to jej przyjaciółka Agnes
- Cześć kotek... jej co ty taka rozespana, za godzinę masz randkę
- Co? Nie! To nie jest randka!
- Spokojnie kochana spokojnie ja wiem swoje, ale takie emocje to w tobie wywołało że od razu sie obudziłaś
- Aga !
- No co?!
Agnieszka tylko sie roześmiała
- Dobra mam na dla ciebie mały prezent, chodząc tak po galerii natrafiłam na piękne sukienki nie mogłam sie oprzeć i tobie na to dzisiejsze "spotkanie" kupiłam taką... zobacz
Agnes wyjęła z torebki śliczną zwiewną miętową sukienkę.
 Wyglądała tak:


- Jeju jest śliczna, dziękuje ale nie trzeba było zwrócę ci pieniądze
- Nie trzeba kochana, po prostu wiem że będzie na tobie idealnie wyglądała i że ten cały Wojtek zauważył co zdobył.
- Przestań już, po prostu idę sie z nim spotkać, jak z kolegą
- Jasne, jasne
- Ale dziękuje za sukienkę jest cudna
- Wiem... dobra mała leć rób z siebie bóstwo bo zostało ci nie cała godzina do spotkania
- O matko masz racje! dobra ja lece, poczekasz tu na mnie
- Nie kotek, ja już muszę iść. Umówiłam sie z Jamesem
- No okej pa kochana
- no pa
Dziewczyny pożegnały się. Agnieszka ruszyła w stronę samochodu a Marina szybko pobiegła do łazienki, założyła sukienkę po czym zrobiła sobie lekki makijaż i po 30 minutach była już gotowa.
Idąc ulicą przypadkiem wpadła na Rickiego, przyjaciela Wojtka.
- Jak leziesz!
Powiedział Rick który zaraz gdy podniósł się z ziemi zobaczył że jest to dziewczyna którą ma zbajerować jego najbliższy kumpel, od razu przeprosił Mare
- Sory, trochę mnie poniosło
Jestem strasznie zdenerwowany i dlatego na wszystkich dzisiaj krzyczę
- Zauważyłam, tak w ogóle bardzo przepraszam
- Nie nic sie nie stało
Po czym Marina ruszyła w swoją stronę. Rick nie mógł oderwać od niej wzroku
- Żałuje że to nie ja jestem na miejscu Wojtka- Pomyślał
Pół godziny później Marina była już na miejscu. Wojtka jeszcze nie było więc postanowiła usiąść sobie nad brzegiem wody. Po chwili ktoś zamknął jej oczy
- Cześć, czy tu jest ta piękna pani która wczoraj oczarowała moje serce? - Zapytał Wozz
Marina tylko się uśmiechnęła i obróciła w stronę stojącego nad nią Wojtka... po chwili sama wstała
- No hej - Odpowiedziała
Wozz nie mógł oderwać od niej wzroku, cały czas patrzył sie w jej oczy
- Hallo kontaktujesz?
- Yyy tak - Odezwał się po chwili
- po prostu się zamyśliłem
Po tych słowach jego wzrok opadł na dół po czym usiadł nad brzegiem morza
- Ej! coś się stało? - Zapytała Marina
- Nie nic, po prostu źle się z tym wszystkim czuje
- Ale z czym ?
- No że wczoraj wyciągnąłem cie tu na siłe a ja nawet nie wiem czy ty masz ochotę gadać z takim jak ja?
- Przestań tak mówić! przecież przyszłam, jestem tu a to oznaka że nie mam cie gdzieś!
- Może i tak - mruknął pod nosem
Marina tylko wpatrywała sie w niego z litością
- Po prostu ostatnio dużo dzieje się w moim życiu, dlatego brakuje mi kogoś kto będzie starał się momentami mnie wysłuchać, pogadać szczerze i po prostu przy mnie być
- A rodzina? Przyjaciele?
- Z rodziną nie mam kontaktu, mój ojciec zdradził moją matkę i wyprowadził sie z domu gdy tylko dowiedział sie że moja mama jest w ciąży, był narkomanem i alkoholikiem w dodatku był gangsterem, nie chciałem być takim jak on więc postanowiłem żyć po swojemu
- A co z matką? - Przerwała Marina
- Matka po wszystkim sie załamała, zaczęła ćpać aż wylądowała na bruku
- Strasznie mi przykro - Wyszeptała Marina której brakło słów
- A przyjaciele? Dla moich kumpli liczy sie tylko to żeby imprezować i zabawiać sie dziewczynami nic więcej... a kumpeli nie mam - Dodał po chwili
- Marina tylko popatrzyła mu się głęboko w oczy, po chwili Wojtek odwzajemnił, Marina w tym momencie mocno go przytuliła a po policzku zaczęły spływać jej łzy. Wojtek nie wiedział co zrobić bo szczerze mówiąc nigdy nie poczuł jak to jest być kochanym
- Dlaczego płaczesz? - Spytał patrząc sie jej prosto w oczy
- Miałam podobnie dlatego u mnie taka reakcja ale przede wszystkim nie lubie gdy ktoś na kim mi zależy cierpi. - Powiedziała Marina
Wozz osłupiał, nigdy nie poczuł tego że komuś w życiu może na nim zależeć wytarł jej łze z buzi i popatrzył się jej prosto w oczy..
- Zależy ci na mnie ? - Zapytał
- Odkąd cie poznałam nie mogę przestać o tobie myśleć, ale po ostatnim związku nie moge się jeszcze angażować zrozum, chce żebyś uważał mnie za swoją przyjaciółkę
- Niestety uważam cie za kogoś innego - Odpowiedział
- Jak to?
- ponieważ zakochałem sie w tobie, wiem że krótko sie znamy i nic o tobie nie wiem, ale gdy ce uwidziałem nie mogłem przestać myśleć o tobie!
- Ale...
- Po prostu teraz nic nie mów - Po tych słowach Wozz wciąż patrząc się jej głęboko w oczy zaczął powoli przybliżać swoją twarz do jej ust po chwili pocałował ją namiętnie, ona odwzajemniła pocałunek. Całowali się tak przez chwile gdy nagle zadzwonił telefon Wojtka
- Przepraszam muszę odebrać
Marina nic nie odpowiedziała tylko patrzyła sie na Wojtka nie dowierzając w to co sie właśnie stało.
Wozz szybkim ruchem wstał i ruszył w stronę mostu, tak aby Marina nie słyszała rozmowy. Był to Rick
- I jak tam na waszej niby rance? udało ci sie?
- Tak, ale musiałeś zadzwonić i to spieprzyć
- Tylko mi sie nie angażuj za bardzo bo sie jeszcze zakochasz - Rick zaczął sie śmiać
- Chyba za późno - Pomyślał Wozz
- haloo Stary jesteś tam?!
- tak jestem, muszę kończyć... opowiem ci wszystko jak wrócę
- no ok tylko sie pośpiesz, czekam na ciebie jutro z samego rana tam gdzie zawsze
Wozz rozłączył sie po czym dołączył do Mariny
- Kto to był jeśli moge zapytać?
- kolega zaczął się martwić bo długo nie ma mnie w domu
- To wy razem mieszkacie?
- nie ale chwilowo u mnie pomieszkuje bo szuka jakiegoś mieszkania
- a rozumiem. Wiesz co muszę już iść,  pomóc przyjaciółce w przygotowaniach do jutrzejszej imprezy, jeśli chcesz to wpadnij jako osoba towarzysząca. -Zapytała Marina
- Jasne, będzie mi miło... dokończymy jutro rozmowę?
- A my o czymś zaczęliśmy gadać? - Marina tylko się uśmiechnęła
- no nie ale wciąż nie mogę cie rozgryźć, nie wiem dalej kim dla ciebie jestem - Odparł
Marina posmutniała i wstała z miejsca na którym razem siedzieli
- Przyjacielem, sorry muszę iść
Wojtek próbował jeszcze zatrzymać Marine ale ta tylko przyśpieszyła. Wciąż nie dowierzał w to co sie w okół niego dzieje, ten pocałunek zmienił wszystko poczuł coś o czym do tej pory nie miał pojęcia... wędrował nerwowo koło jeziora z dobre 10 minut i ruszył w stronę swojego samochodu.
Marina wracając z jeziora w Brooklyn Heights wciąż rozmyślała nad czym co dziś się stało, przecież tak nie dawno straciła kogoś kto był dla niej najważniejszy a znów w jej życiu pojawił się mężczyzna który zawrócił jej w głowie, po policzku zaczęły spływać jej łzy, nie wiedziała co ze sobą zrobić... wsiadła w najbliższą taksówkę i wróciła do domu




No w końcu udało mi się napisać 5 rozdział. Przepraszam że tak długo to trwało ale brak czasu spowodował że nie miałam weny na pisanie. 
Mam nadzieje że rozdział sie podoba :) 
Komentujcie...jest to dla mnie ważne, ponieważ chciałabym wiedzieć czy mamy dalej prowadzić ten blog i pisać i oczywiście czy wam się podoba.
 Następny rozdział - już niebawem :))