niedziela, 8 marca 2015

Rozdział 9

Był piękny poranek, obudziło mnie ćwierkanie ptaków, odgłosy mew, szum morza... Otworzyłam oczy
a koło mnie spał jeszcze Wojtek.
Wstałam i lekko się przeciągnęłam, po chwili do Wozza przyszedł sms.
Jedyne co udało mi się zobaczyć na wyświetlaczu że była to wiadomość od niejakiej Victorii.
Postanowiłam że nie będę go budzić i poszłam się trochę wykąpać w dość zimnym morzu. Gdy już wróciłam
Wozz już nie spał, rozglądał się tylko na wszystkie strony. Widać że był trochę zmartwiony moją nieobecnością, to było słodkie.
- no cześć,wyspałeś się? - Marina podeszła do niego po czym go pocałowała
- gdzieś ty była?
- popływać
- No dobra - Wojtek tylko przetarł oczy i usiadł koło Mariny
- A właśnie dostałeś sms'a
Wojtek sięgnął po swój telefon po czym odczytał wiadomość
- Fuck! - krzyknął
- Co się stało?
- Nie, nic po prostu siostra dzisiaj przyjeżdża a sama wiesz że dzisiaj wylatuje i nie ma mnie przez najbliższe 2 dni.
- to ty masz siostrę? nie faktycznie racja, trochę do bani
- no właśnie, czekaj zadzwonię do niej.
- jasne - odpowiedziała Marina
Wozz wstał i poszedł w stronę morza tak by Marina nie słyszała rozmowy między nim a Victorią.
- Vicotria? Co miał znaczyć ten SMS
- Po prostu wiem że prowadzisz nową sprawe i chcę również w tym uczestniczyć bo jak sam wiesz ten biznes prowadzimy razem.
- No co z tego? Podobno nie chcesz mnie znać po ostatniej sytuacji  twoim kochasiem ?
- Wiem brat że zabiłeś go bo mnie zdradzał i zrozumiałam to, nie będe cie przepraszać ale chce ci pomóc w tej sprawie.
- No dobra. Rick siedzi w pierdlu więc wpadnij dziś tam na 16:30 i tam sie spotkamy i wszystko ci opowiemy.
- Okey to do zobaczenia
Wozz rozłączył się i dołączył do opalającej sie Mariny.
- Chodź kochanie zbieramy się - podszedł i pocałował ją w czoło
- No dobra to pozbieram zbędne rzeczy a ty idź już do samochodu
Wozz wstał i ruszył już w stronę samochodu. Marina po kilku minutach dołączyła i ruszyli.
Zatrzymali się w lesie.
- Co my tu robimy ? Zapytała Marina
- Muszę coś załatwić tutaj nie daleko. Pożyczysz mi swój telefon, mój się rozładował a muszę pilnie zadzwonić
- Jasne łap, idź tylko przyjdź za chwile
- Spoko - Wojtek w tym momencie ponownie pocałował Marine ta tylko się uśmiechnęła.
Po chwili  doszedł w dane miejsce gdzie miał spotkać się ze strażnikiem więziennym w sprawie spotkania jego z Rickiem i Victorią. Gdy już wracał po chwili na telefon Mariny przyszedł sms o treści:

Od: Tomson
"Siemanko kochana, tęsknie nie mogę sie już doczekać kiedy znowu razem pobalujemy po L.A"

Wojtek strasznie sie wkurzył, gdy już doszedł do samochodu wyciągnął siłą z niego Marine
- Ała Wozz co ty robisz?
- Masz czytaj! Co to ma znaczyć? - rzucił do jej rąk telefon
- Czytałeś moje wiadomości? Zwariowałeś?!
- Kto to jest? No pytam się kto to jest?!
- Wozz co się z tobą dzieje? Nie krzycz na mnie! 
Marina poczuła lekkie przerażenie, nigdy nie widziała go w takiej furii
- Zdradzasz mnie? myślisz że co, nie kapnę się?! 
- Uspokój się !
- Nie będziesz mnie uspokajała! Odpowiedz
- Nie zdradziłam cię ale to zmienia faktu że czytasz moje osobiste wiadomości, nie masz prawa!
- Czekaj, czekaj zaraz sprawdzę ile ich już miałaś, a może nie jestem jedyny. Pokaż telefon!
- Co? Marina nie mogła uwierzyć w to co słyszy - Nie dam ci go, chyba zwariowałeś to moje prywatne wiadomości!
- Pokaż go
Wojtek wpadł w szał, chwycił Marine mocno za nadgarstki i wyrwał jej telefon. Ta próbowała go odebrać ale popchał ją tak mocno że się przewróciła
- Proszę bardzo Tomek, Dominik, Mateusz
- To nie są moi kochankowie! Oddaj ten telefon
- Z iloma mnie zdradzałaś?
- Z nikim! Uspokój sie co się z tobą dzieje...
- Jesteś zwykłą dziwką! 
Krzyknął na nią po czum rzucił jej telefonem o ziemie 
- Nie masz prawa do mnie tak mówić! - Głos jej się złamał a do oczu zaczęły napływać jej łzy 
- Spierdalaj stąd za nim coś ci zrobię !
- Wojtek co ty mówisz? Nigdy cie takiego nie widziałam
- Bo tak na prawdę gówno o mnie wiesz, wypierdalaj stąd bo rzygać mi się chce jak na ciebie patrze
- Jak możesz, jesteś bydlakiem nie nawidze cie! 
Wozz nie chciał niczego dłużej słyszeć, zapalił papierosa i ruszył w strone samochodu. 
W tym samym czasie Marina była tak roztrzęsiona że nie była w stanie nic zrobić, podniosła telefon i ze łzami w oczach pobiegła w stronę wyjścia, przez przypadek wpadła na pewną dziewczynę.
- Oj przepraszam wszystko okey?
- nic nie jest okey - odpowiedziała zapłakana 
Marina wstała i chciała już iść gdy nagle tajemnicza dziewczyna zaproponowała że ją odwiezie. 
Po chwili dojechały pod jej dom
- Wiem że chciałaś żebym zawiozła cię do twojego domu ale nie zostawię cię tak samej. Więc pozwól że zaproszę cię dol mojego domu. Pogadamy
- Dobrze
Marina się trochę uspokoiła gdy tajemnicza dziewczyna chciała jej pomóc.
Weszły do mieszkania i usiadły na kanapie.
- Tak w ogóle nie przedstawiłam się, jestem Monika
- A ja Marina, miło mi
Podały sobie ręce
- Opowiesz mi co się stało tam w lesie?
Marina milczała, patrzyła się tylko na kubek który trzymała w ręce i bawiła się nim
- Wiesz na ten moment nie chcę o tym mówić po prostu facet na którym mi cholernie zależało okazał się totalnie inny niż myślałam, przynajmniej myślałam że go znałam.
- Rozumiem że nie chcesz opowiadać szczegółów. Znam ten ból, osoba która była dla mnie wszystkim również okazała sie inna. 
Okazała się kimś kto w świecie Boga uważany jest za osobę która nie powinna do jego świata nigdy należeć.
- Co się stało? - Marina spojrzała na dziewczynę
- Zostałam zgwałcona... kilka lat temu 
Marina tylko popatrzyła się na Monike.
- Był dla mnie kimś bardzo ważnym. 
Na naszej ostatniej randce zabrał mnie niby w tajemnicze dla mnie miejsce, mówił że spędzimy tutaj piękną noc ale ja miałam obawy to miejsce było dziwne, takie no można powiedzieć straszne. Po chwili stanął na przeciwko mnie i zaśmiał mi się prosto w twarz mówiąc, że chciał sie dostać tylko do mojego hasju. Za drzwi wyszli jego kumple, zabrali mi wszystkie oszczędności które miałam w torbie i opuścili blokowisko.

Nagle głos zaczął sie jej łamać a do oczu napływać łzy jednak nie przerywała i dalej mówiła.

On wziął mnie mocno za ręce i przyciągnął do ściany, skuł mi je kajdankami i zaczął mnie rozbierać. 
Czułam wielki strach ale mimo to zaczęłam się bronić, uderzył mnie z całej siły w twarz po czym upadłam.
Krew zaczeła cieknąć mi z buzi a on zaczął sie śmiać, powiedział że jestem zwykłą suką i pierdoloną dziwką.
Położył mnie od tyłu, zakleił mi taśmą usta i zaczął, zaczął mnie gwałcić.
Monika rozpłakała się. Marina nie wierząc w to co słyszy podeszła do Moniki i mocno ją przytuliła.
Miały tak dużo ze sobą wspólnego, obie miały podobną sytuacje. 
- Już dobrze - uspokajała ją Marina
Mara postanowiła że przenocuje dzisiaj u Moniki. 

W tym samym czasie:
Koło więzienia stała już Victoria z przyjaciółką 
- I co ty zamierzasz zrobić? - zapytała przyjaciółka Vicki 
- na razie czekam na Wozz'a. Jestem cholernie ciekawa co tym razem planuje. Chce w końcu żeby ten człowiek sie zmienił. Mi na całe szczęście się udało...
Wróciłam do matki do Polski i tam starałam się na nowo zacząć życie, teraz uwierz mi jestem innym człowiekiem.
- Ale co ty chcesz zrobić?
- Najpierw chce zobaczyć jaka to sprawa. Pomogę mu jeśli chce zabić człowieka który na to zasługuje ale potem muszę zrobić wszystko żeby mój brat stał się dobrym człowiekiem. Nie mam zamiaru wciąż patrzeć jak rujnuje sobie życie. 
- Trzymam kciuki żeby ci się to udało.. lecę pa! 
- No pa
Dziewczyny pożegnały się. Victoria wyciągnęła papierosa gdy po-chwili zobaczyła że z naprzeciwka idzie jej brat. 
- Co on taki wkurzony? - pomyślała
- Jestem - Odpowiedział
- Co ci się stało? Co ty taki wkurwiony chodzisz?
- Bo wszystko zjebałem
- Ale co się stało? - Zapytała
- Dowiesz się na miejscu, chodź!

Victoria i Łozo weszli do więzienia w którym poszli się spotkać z Rickiem. Pozałatwiali zbędne formalności i poszli zobaczyć sie z przyjacielem.


No rozdział zbytnio nie ciekawy z powodu braku weny. Mamy nadzieje żę sie chociaż trochę podoba. Prosimy o opinie i komentarze ;)
A co dalej?
1. Co stanie się z Mariną i Łozem?
2. Kim jest tajemnicza Monika?
3. Co zrobi Rick gdy dowie się o zaistniałej sytuacji między zakochanymi?
Czytajcie kolejne rozdziały ;)











czwartek, 5 marca 2015

Rozdział 8

Marina oglądała telewizor gdy nagle przyszedł sms o bardzo dziwnej treści. Marina pomyślała że może to być Wojtek więc z uśmiechem na twarzy poszła zobaczyć co napisał, gdy tylko odczytała wiadomość od razu uśmiech momentalnie zszedł z jej twarzy. Jego treść była dość zadziwiająca . Treść tego sms-a była następująca:

"Twoje serce bije teraz ze szczęścia za nie długo będzie biło ale w totalnie innym rytmie...
w rytmie strachu."

Serce zaczęło jej coraz mocniej bić
"Kim jesteś?" - odpisała
w tym samym momencie dostała odpowiedź
"jestem osobą która przeżywała dokładnie to samo co teraz ty... szczęście, miłość, ale niestety to wszystko okazało się jedną wielką ściemą przez co stałam się osobą bez jakiegokolwiek życia. Chce cie tylko ostrzec!

po przeczytaniu tego sms-a Marina nie wiedziała co powiedzieć cała się trzęsła ale postanowiła odpisać
"Kto tą osobą jest? Co ona ci zrobiła?" napisała
po chwili nadeszła kolejna odpowiedź:
"Jest to osoba która jest dla ciebie ważna. Po prostu możesz zacząć liczyć każde sekundy swojego życia"
"O czym ty mówisz?" - Odpisała Marina
"Korzystaj z życia póki jeszcze masz czas" - napisała tajemnicza osoba

Marina pisała do niej jeszcze ale nikt nie odpisywał coraz bardziej się bała po chwili zadzwonił jej telefon, przestraszyła się ale gdy tylko zobaczyła na wyświetlaczu numer odetchnęła
- Cześć kochanie - powiedział Wozz
- No hej
- Co ty tak odetchnęłaś, spodziewałaś sie kogoś innego?
-nie po prostu Aga mnie dzisiaj przestraszyła jak spałam i trochę mam lęki teraz
Wojtek zaczął sie śmiać
- Ej to nie jest śmieszne!
- tak, to jest tragiczne - Odpowiedział Wozz dalej sie śmiejąc
- ha ha na prawdę bardzo śmieszne
- dobra, nie ważne. Słuchaj kochanie to co dałabyś rade wyrwać się ze mną na romantyczny wieczór we dwoje o 18:30 przy parku ?
- no oczywiście że tak, takie wieczory mogły by być zawsze
- jeśli tylko chcesz, to będą
- kochany jesteś
- wiesz że dla ciebie wszystko
Oboje zaczęli się śmiać,
- to do zobaczenia misiu
- do zobaczenia kochanie - odpowiedział Wozz
Skończyli rozmawiać, Marina jeszcze chwile rozmyślała nad wszystkim po czym dochodziła godzina 17 postanowiła iść się przyszykować i umalować na wieczór.
Ubrała małą czarną sukienkę w cekiny która podkreślała jej figurę, ubrała czarne szpilki, nałożyła kilka dodatków i po godzinie była gotowa. Pół godziny później była na miejscu.
Wozza jeszcze nie było więc postanowiła pójść na taras który znajdował się zaraz za parkiem. Gdy już była na miejscu, stanęła na jednym z tarasów podziwiając widoki.
Zaczęła rozmyślać o całej sytuacji związanej z SMS-em który dostała od nieznanej osoby. Jej myśli przerwał sms

"Spóźnię się trochę, będę za 10 min, czekaj tam na mnie. Przepraszam kochanie" - Napisał Wozz

Wtedy Marina skupiła się na myślach związanych z Wojtkiem i to na szczęście odciągnęła ją od męczącego tematu który nie dawał jej spokoju.
Usiadła na tarasie z twarzą skierowaną ku zachodzącemu słońcu. Jaskrawe promienie słońca otulały jej twarz sprawiając że czuła przyjemne mrowienie w okolicy nosa.
Po chwili dostałą sms'a od Wojtka o treści
- ławka po prawej czeka
Marina wstała i pobiegła w kierunku parku ale nie widziała Wozza

Gdy tylko znalazła się we wskazanym miejscu, momentalnie w oczy rzuciła jej się jedna ławka, na której leżała biała róża. Ostrożnie podeszła do niej i usiadła.
Czuła zdenerwowanie i niepewność.
 Siedziała tak chwilę przeklinając w głowie swoją głupotę. W myślach odliczała sekundy próbując się uspokoić. Nagle jednak poczuła, że serce zaczyna szybciej bić. Przedziwne ciepło rozlało się po jej ciele, a ręce z wrażenia znowu zaczęły drżeć. Spojrzała niespokojnie w bok myśląc że kogoś tam zobaczy. Nagle  ktoś zakrył jej oczy dłońmi na początku słyszała tylko oddech, poczuła znajome jej perfumy które uwielbiała i od razu wiedziała kto to może być. Jej uśmiech nie przestawał schodzić na twarzy, czuła się wtedy tak szczęśliwa, poczuła dziwne mrowienie w brzuchu.

-Zgadnij.- wyszeptał wprost do jej ucha, co spowodowało że jej mięśnie spięły się a serce zaczęło szybko bić.
-Witaj piękna.- przybliżył się zakładając jej niesforny kosmyk za ucho. Patrzyli sobie w oczy a jego usta zbliżyły się do jej warg. Podekscytowana przymknęła oczy czekając na tą wspaniałą i niesamowitą chwilę radości. Ich usta złączyły się w niewinnym i delikatnym pocałunku. Oderwali się od siebie posyłając sobie czułe uśmiechy.
- Dobrze że już jesteś - Przytuliła się do niego
- No proszę... tak bardzo za mną tęsknisz że już nawet kilku godzin wytrzymać nie możesz?
- no na pewno, chciałbyś po prostu jedna rzecz nie daje mi spokoju
- Ej mała co się dzieje?! -Zapytał
Marina tylko westchnęła i z torebki wyjęła swój telefon, pokazała wiadomość którą dzisiaj dostała. Wojtek spojrzał na wiadomość i od razu jego twarz zbladła z przerażenia, że wszystko może się wydać.
- Wozz! Wszystko okey? Dobrze się czujesz?
Wojtek patrząc w telefon wciąż rozmyślał
-Halo! Wozz!!!
- Yyy... tak?!
- Co się z tobą dzieje? Strasznie zbladłeś jak to zobaczyłeś
-Nie wszystko okey po prostu boję się o ciebie. Nie możemy tak tego zostawić
W tym momencie mocno ją przytulił. Ona znowu poczuła że faktycznie zależy ma na niej skoro tak się tym przejął, natomiast on spuścił wzrok i nie wiedział co zrobić, starał się robić dobrą minę do złej gry
- To co idziemy się przejść, chce ci coś pokazać?
- Jasne - odpowiedziała z uśmiechem

Nowy Jork, pogrążone w ciemności wydawało się być takie piękne a zarazem tajemnicze. Szli trzymając się za ręce wymieniając ukradkiem spojrzenia. Byli dorośli a zachowywali się jak małe dzieci, które czegoś się wstydzą.

-Jesteśmy.- stanęli przed wielkimi starymi drzwiami, które prowadziły do ogromnego opuszczonego budynku. Marina ze zdziwieniem spojrzała na niego, a jedna z jej brwi nieznacznie uniosła się. Nie miała pojęcia, jaki był cel ich podróży w to miejsce, ale zaufała mu. Kopnął drewniane drzwi, które z przeraźliwym skrzypnięciem otworzyły się. W środku panowała kompletna ciemność i jedynie śladowe promienie księżycowego blasku wdzierały się przez otwory w oknach. Przekroczyli próg a drzwi momentalnie zatrzasnęły się za nimi.

Dziewczyna zadrżała ze strachu, mocniej chwytając się jego ramienia. Czuł, jak jej serce uderza z coraz większą szybkością, a ciepły oddech zatrzymuję się na jego policzku. Jej rozbiegany wzrok zachłannie poszukiwał kolejnych nieprzewidzianych wydarzeń. Splótł jeszcze mocniej ich dłonie, prowadząc jakimiś schodami w górę. Co jakiś czas fragmenty muru odpadały, z przeszywającym łoskotem uderzając o betonową podłogę. Brunetka wciąż o nic nie pytała, obserwując każdy podejrzany ruch. Przestał przeszkadzać jej zapach wilgoci i stęchlizny.
Była tak przerażona, że nie zwracała już na to najmniejszej uwagi.

-Wozz!- pisnęła, kiedy między nogami przebiegło jej jakieś stworzenie. Mężczyzna tylko się roześmiał, prowadząc ją dalej. Kiedy znaleźli się na samym szczycie, pchnął kolejne drzwi, przepuszczając ją w nich. Dotarli na samą górę, skąd rozpościerał się widok na dziką plażę. Marina podeszła bliżej, opierając się murek.
-I jak?- stanął za nią, przytulając się do jej pleców.

Ułożył głowę na jej ramieniu, ocierając się o jej policzek. Znowu zadrżała. Mocniej otulił ją rękami, składając nieśmiały pocałunek na jej twarzy. Widział, że jest zachwycona. Rozświetlone milionami mieniących się gwiazd morze, mogło wprawić w zachwyt. Odwróciła się w jego stronę, obejmując dłońmi jego szyję. Spojrzała w jego oczy, uśmiechając się.

-Dziękuję.- delikatnie poruszyła ustami, nie wydając żadnego dźwięku. Nie chciała psuć tej magicznej chwili. Zbliżył swoją twarz do jej i subtelnie musnął jej czoło. Wtuliła się w niego i zamknęła oczy. To nie było zależne od niej, ale gdy tylko była tak blisko niego, to cały smutek odchodził, gdzieś w zapomnienie, a ważne było tylko to co było między nimi.
-Mam jeszcze jedną niespodziankę
- Uśmiechnął się szeroko. Brunetka spojrzała z zaciekawieniem na niego. – Chodź.- wziął ją za rękę a ona jak posłuszne dziecko szła za nim. Łozo ponownie otworzył drzwi przez które weszli. Zeszli na dół, po czym chłopak zaczął iść w głąb domu.

-Wojtek…- zaczęła lecz przerwał jej.
-Zaufaj mi.- wyszeptał na co ona kiwnęła głową. Nie odzywała się już. Szła potulnie prowadzona przez niego. Wozz otworzył duże balkonowe drzwi przepuszczając ją pierwszą. Znaleźli się na tarasie. Zeszli po schodkach czując pod stopami jeszcze ciepły piasek.
 – No to teraz kto pierwszy do wody.- brunetka spojrzała na niego robiąc duże oczy.
-Chyba się nie boisz co? Jesteś tchórzem?- Wozz śmiał się z miny dziewczyny która stała jak wryta nie wiedząc czy chłopak mówi serio czy robi sobie z niej jakieś głupie żarty.
-Tak jak myślałem. Marino, kochanie jesteś wielkim tchórzem!- krzyknął po czym ściągnął z siebie koszulkę, spodnie i pobiegł w stronę wody.
Marina stała tak chwilę po czym zmrużyła oczy.
 – Nie jestem tchórzem!- krzyknęła za mężczyzną który był już w wodzie. Rozejrzała się na boki po czym ściągnęła z siebie ubranie. Złożyła ręce na klatkę piersiową i podeszła do wody. Gdy słona woda zaczęła oblewać jej stopy zrozumiała, że to był bardzo głupi pomysł. Chciała się wycofać lecz podszedł do niej Marina momentalnie oblała się rumieńcem zdając sobie sprawę że stoi przed nim tylko w bieliźnie. Spuściła głowę na dół ciężko oddychając.

Biedulka cała drżysz z zimna, jesteś piękna gdy tak się trzęsiesz.- powiedział patrząc jej głęboko w oczy. Dziewczyna delikatnie uśmiechnęła się do niego po czym chwyciła go za rękę. Oboje weszli do wody. Chlapali się, pływali, nurkowali. Zachowywali się jak małe i beztroskie dzieci. Ich śmiech roznosił się po pustej plaży. Gdy wyszli z wody Marina trzęsła się z zimna. Wojtek widząc to objął ją ramieniem prowadząc w stronę tarasu. -Poczekaj tu chwilę.- powiedział i wszedł do budynku. Po chwili wrócił trzymając w ręce duży wiklinowy kosz. Wyjął z niego dwa ręczniki. Jeden podał brunetce a drugim sam się opatulił. Marina owinęła się w materiał pocierając zmarznięte ręce. Po chwili ubrała się w swoją sukienkę a Wozz ponownie poszedł do domu i wrócił z kupką drzewa. Ułożył je starannie na piasku po czym wyjął z koszyka zapałki.

 Siedzieli wtuleni w siebie, grzejąc się ogniem z ogniska. Ich dłonie były splecione tworząc jedną całość. Nie odzywali się, ale słowa w tamtym momencie były czymś zbędnym.

-Chciałbym już tak zawsze.- szepnął do siebie, zerkając na jej radosną twarz.
-Ja też.- wyszeptała mało dosłyszalnie, lecz jej oczy wyrażały więcej niż słowa. Chłopak wsunął dłoń w jej aksamitne włosy przybliżając twarz do jej twarzy. Patrzyli sobie w oczy w których jak szalone tańczyły radosne iskierki. Ich usta dzieliły milimetry a w brzuchu rosło ogromne podniecenie. Przyciągnął ja do siebie zatapiając usta w namiętnym pocałunku. Nie był to delikatny i ostrożny pocałunek jak do tej pory, lecz coś namiętnego i szalonego. Ich języki tańczyły żywiołowy taniec pieszcząc wzajemnie swoje podniebienia.
Wojtek popatrzył sie w jej oczy
- Chcesz to zrobić tutaj?- Zapytał
- Jak szaleć to szaleć, mamy jedno życie przecież.
- no proszę jaka niegrzeczna
Roześmiał się Łozowski
- To są twoje słowa głupku! Ale to prawda lubie wyzwania

Marina tylko się uśmiechnęła, Wojtek powoli zaczął przybliżać usta do jej ust po czym złączyli się a namiętnym pocałunku, powoli zaczęli zdejmować sobie nawzajem ubrania. Nie czekał, zaczął błądzić dłońmi po jej udach, coraz wyżej i wyżej, podciągnął jej sukienkę do góry i zaczął coraz namiętniej ją pieścić. Jęknęła z rozkoszy, chciała już go poczuć, była gotowa i podniecona. W pośpiechu rozpięła mu pasek od spodni, przesunęła się bardziej na koc, oplotła go nogami i poczuła go w sobie. Jęknęła z rozkoszy. Poddała się jego rytmicznym ruchom, najpierw powolnym, potem coraz szybszym. Oddychali szybko, kiedy czuła napływający przypływ rozkoszy odchyliła się i położyła na nim. Przejęła kontrole nad nim i to ona zaczęła coraz bardziej się poruszać. Jęknęła, minęła chwila i fala rozkoszy zalała jej ciało. Po chwili Wojtek obrócił ją tak by to on leżał na niej, chwyciła ukochanego z włosy, dając mu jednocześnie znak, że tak jej dobrze. Gdy już skończył, wszedł w nią delikatnie, czując jak przyśpiesza, ich oddech zaczął przyśpieszać tempa. Doszli. Znów zaczął pieścić jej ciało, tym razem od dołu do góry, zakończyli namiętnym pocałunkiem i po wszystkim ubrali się.

Wojtek podszedł do Mariny, klęknął koło niej gdy ta siedziała na kocu wpatrując się w gwiazdy i w piękne fale które falowały na plaży. Popatrzył się jej prosto w oczy a ta tylko się uśmiechnęła

- wiesz że wszystko przez ciebie?
Wzrok Mariny momentalnie odwrócił się w stronę Wozza
- niby dlaczego? Coś nie tak?
-  właśnie dzięki tobie  nie będę w stanie funkcjonował normalnie w pracy, ten dzień sprawił że nie potrafie wyrazić ile szczęścia mam teraz sobie
Marina popatrzyła się mu oczy po czym go pocałowała
-Uwierz mi że dzięki tej nocy zrozumiałam jak ważny dla mnie jesteś
Wojtek w tym momencie nie wiedział co powiedzieć, jego dusza wciąż pragła miłości, miłości Mariny. Z jednej strony ucieszył go fakt iż to powiedziała,nigdy
nie czuł się dla nikogo ważny a z drugiej, wciąż wmawiał sobie że nie jest w niej zakochany. Wmawiał że te słowa nic dla niego nie znaczą, lecz niestety jego serce mówi co innego.


Łapcie kolejny rozdział. No i jak się podoba? Komentujcie ;)